Blog

 

3 kwietnia 2013 / Shadows / Wywiad dla SilesiaYoung

012-

Dziś wywiad, którego udzieliłam portalowi SilesiaYoung + zdjęcia autorstwa Kingi Grzeczyńskiej 🙂

    Pamiętam Cię z podstawówki – grzeczna, cicha, spokojna, taka szara myszka. Nigdy nie pomyślałabym, że w przyszłości zobaczę Cię w gazecie, na wybiegu czy pięknych zdjęciach. Po prostu lśnisz!


    Dziękuję! Szczerze mówiąc, ja też jestem zaskoczona faktem, że moje życie potoczyło się w takim właśnie kierunku, ale bardzo się z tego cieszę.

    To skąd ten pomysł?

    Poszłam do Młodzieżowej Szkółki Modelek i Modeli działającej przy klubie „Kaktus” bardziej z ciekawości. Chciałam zobaczyć jak tam jest i jak sobie poradzę, nie myślałam poważnie o modelingu. Spodobało mi się jednak to czego się tam nauczyłam i doświadczyłam, więc postanowiłam rozwijać się dalej.


      Co dała Ci ta szkoła?

      Poza tym, że nauczyłam się chodzić na obcasach, szkółka dała mi też coś ważniejszego – zdobyłam pewność siebie, zaczęłam odkrywać swoją osobowość, otworzyłam się na ludzi i zaakceptowałam samą siebie.



      Chcesz mi powiedzieć, że wcześniej nie do końca byłaś z siebie zadowolona i nie potrafiłaś zaakceptować siebie takiej jaka jesteś?

      Oczywiście! Do dzisiaj mam kompleksy, jak chyba każdy, ale staram się z nimi walczyć.



      Wracając do Twoich pierwszych kroków w roli modelki – rozumiem, że kolejne kroki już za Tobą – chodzisz na castingi, a do różnych agencji wysyłasz swoje zgłoszenia?

      Tak jest, chodzę, wysyłam. Kilka agencji jest nawet mną zainteresowanych, ale pod warunkiem, że będę wyższa i generalnie z takimi odpowiedziami się spotykam. Staram się, ale gdzie nie wejdę tam słyszę, że jestem za niska, mimo to próbuję, będę próbować i zobaczymy. Jeśli jednak nic nie uda mi się zdziałać w tym kierunku to nie będę robić z tego tragedii, bo w pracy za kulisami, przy pokazach mody, prowadzeniu szkółki też czuję się dobrze. Najważniejsi w tej pracy są dla mnie ludzie i możliwość styczności z tą branżą.



      Ile masz wzrostu?

      Na razie niestety tylko 169 cm, ale liczę na to, że jeszcze nie wszystko stracone i uda mi się dobić do 173 cm.



      To po prostu chore, że cztery centymetry mogą dzielić Cię od wielkiego sukcesu i spełnienia marzeń!

      Też tak myślę, ale co poradzę? “Odezwij się jak urośniesz” – ciągle to słyszę, więc chyba pogodziłam się z tą myślą i staram się nie załamywać tylko działać dalej.


    Mimo tego, że dopiero zaczynasz już możesz się poszczycić współpracą z jednymi z najbardziej znanych projektantów w naszym kraju, mam na myśli Paprocki&Brzozowski.

    Ten pokaz to chyba jak na razie mój największy sukces. Był niesamowitą przygodą, dużym przeżyciem i doświadczeniem, które wiele mnie nauczyło.


    Stres pewnie był okropny!

    Wiesz co, kiedyś bardzo się stresowałam jadąc na sesję czy casting, ale z czasem  przywykłam i oswoiłam się z tym wszystkim. Choć przyznam, że na castingu do akurat tego pokazu kolana trochę mi się trzęsły. Jednak częściej niż stres towarzyszy mi presja, którą sama na sobie wywieram – wiadomo, zawsze chcę wypaść jak najlepiej i nikogo nie zawieść.
    Liczysz się z tym, że wkraczając w świat mody i stając się osobą publiczną możesz nie raz stać się obiektem krytyki?

    Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdemu może podobać się to co robię i wiele osób będzie to krytykować. Myślę jednak, że jestem na to gotowa. Uważam to za nieodłączną część bycia osobą publiczną, którą chyba powoli się staję. Nie przejmuję się hejtami padającymi w moją stronę, bo jak traktować poważnie kogoś, kto nie ma odwagi powiedzieć mi prosto w twarz co myśli i kryje się pod hasłem „anonim”? Dla mnie najważniejsze jest to, że mam wokół siebie osoby, które we mnie wierzą, wspierają mnie i zawsze wiem, że mogę na nich polegać, i to z ich zdaniem się liczę. Zdarza się, że muszą ściągać mnie na ziemię, ale to dzięki nim nie zatracam się w tym wszystkim.  


    Udaje Ci się łączyć szkołę, pracę w szkółce, sesje zdjęciowe, castingi, zajęcia taneczne, a na dodatek znaleźć czas dla siebie. Nie masz czasem tego wszystkiego dość?

    Czasami mam. W gorszych dniach dopadają mnie myśli, że po co ja to wszystko robię, gonię nie wiadomo za czym. Staram się, daję z siebie ile tylko mogę, a i tak są lepsi. Ale po chwili sama siebie upominam, biorę się w garść i nastrajam pozytywnie. Jestem optymistką, i mimo że to niepewny zawód i nie wiem co przyniesie jutro, wierzę w to, że będzie dobrze. Nie potrafiłabym z tego zrezygnować, bo to moja pasja i część mnie. Jednocześnie modeling nie jest jedynym elementem mojego życia, dlatego staram się znajdować czas też na inne rzeczy. Tylko w ten sposób mogę poczuć, że naprawdę się realizuję i spełniam.

    Rozmawiały: Viktoria Skrzypiec & Adriana Płuciennik

22 komentarze